Fekalioplastyka i bajkopisarstwo

Wiedziony nudą zalogowałem się ostatnio na ostatni z serwisów randkowych, na którym nie skasowałem jeszcze konta, mianowicie na grono. Po około 2 godzinach wyrwało mi się mimochodem na głos "dżizas kurwa ja pierdolę, co ja właściwie robię!" i poszedłem zapalić.

Kolega (nie, nie ten sam, którego okradają na ściekach) jest bardzo płodny i twórczy. Nic nie szkodzi, że większość jego płodów poroniła, bo ostatnio wpadł na pomysł nowej funkcjonalności, która uczyni wycofującego się powoli z rynku Windowsa XP zdecydowanie bardziej atrakcyjnym. Więc rzeźbi, a ja zainspirowany jego zapałem oceniłem, że moja tematyka warta jest zgłębienia i tak oto przedstawiam co następuje.

Na podstawie danych uzyskanych z mojej analizny (której kryteria zachowam dla siebie, ponieważ są tak skomplikowane, że aż głupie), można stwierdzić, że choć horoskopy są wieruntą bzdurą, to jednak coś jest na rzeczy. Bzdurne może się to wydawać dlatego, że to właśnie panie, a nie panowie czytują horoskopy, więc z zasady nie może się to kupy trzymać, lecz patrząc na to z drugiej strony można dostrzec, że horoskop, to swego rodzaju katalog. Tak więc horoskop musieli stworzyć mężczyźni.

Biedne chłopy zrobili to zapewne w szaleńczej próbie poukładania chaosu jaki wprowadzają w ich życie niewiasty, a baza, przynajmniej pierwotnie, miała zawierać dane tylko i wyłącznie na temat kobiet, ponieważ dane z mojej analizy mają się nijak do chłopów. W drodze wielusetletniego udoskonalania struktury bazy danych trzymanych w oddzielnych, nie stykających się ze sobą, starannie posegregowanych pudełkach wprowadzili elementy logiki rozmytej (nie mylić z logiką rozmazaną zwaną potocznie kobiecą intuicją), by rwać na to laski, które różnicy nie dostrzegały.

Tak... Bajkopisarstwo w stopniu zaawansowanym. Przepraszam, klawiatura była wyboista. Przy okazji dyrdymałów, czemu nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by w ramach walki z globalnym ociepleniem i topnieniem lodowców wywieźć śnieg z miast na Grenlandię w celu uzupełnienia tego, co stopniało, zamiast na pole pod miastem, gdzie na wiosnę i tak stopnieje?