|
Przeglądał z pewnym niesmakiem chaotyczne notatki sporządzane pobieżnie już przez blisko rok, zastanawiając się, czy nadal czuje to samo. Mimo upływu czasu było mu trudno nadać definicje wspomnieniom, minionym stanom i dzisiejszym odczuciom przy przeglądaniu zapisków, które zostawiał nie odwracając się ani na moment za siebie, by na nie spojrzeć. |
"Ile były warte nasze słowa, kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa..." |
Wtedy jeszcze bał się, nie umiał, ale czy dziś nadal czuje to samo? Przecież czyta to. Mimo braku wyraźnych emocji miał wrażenie, że wcale nie jest dobrze. Wszystkie te mysli, lawina zniekształconych przez złość uczuć, stopniały jak śnieg, ale to nie wiosna. Pytanie, czy gdyby nie postępował czasem tak głupio wyszłoby coś z tego, czy może jedyną różnicą byłaby dziś świadomość, że nie ma sobie nic do zarzucenia pojawiło się znowu. Lecz tym razem nie domagało się odpowiedzi. Przywołał obrazy i daty. Pustka. Emocjonalna pustynia.
- Zegar tyka. - Pomyślał.
Przestraszył się, gdy pomyślał o tym, że dziś znów miałby do czynienia ze źródłem wspomnień, notatek i złości. Jeszcze raz wspomniał moment, który jakiś czas temu, jeszcze całkiem niedawno, uznał w zapiskach za tąpnięcie i początek lawiny. Przez moment próbował przywołać dobre wspomnienia i pomijając jedno przekształcenie w myślowym równaniu wyprowadził od razu wniosek końcowy - historia lubi się powtarzać.
- Czasem dobrze jest przyjrzeć się sobie z boku. - Oszacował i zaczął pisać. Minął kolejny miesiąc i zdecydował się to opublikować.