Nie pasuję do tej ery. Nie jestem pewien, czy w ogóle do jakiejkolwiek pasuję. Hałas, pośpiech, reklamowa pralnia mózgów. Ekoterroryści, facebook i farmville. M jak miłość, zjednoczona Europa, Laskowik w świąteczny wieczór w tvp2. Gadu-gadu podsłuchując twoje rozmowy podpowie twoim znajomym kogo jeszcze mogą znać. Efekt cieplarniany, a google da ludzkości Chromium OS robiąc kolejny krok w kierunku monopolizacji internetu.
Globalna wieś.
Jeszcze 100 lat temu wieśniacy byli w przewadze nas mieszczuchami, a nikomu nie śniła się globalizacja wsi. 800 lat temu było jeszcze piękniej. Feudalizm, pańszczyźniana rola, ratowanie ogniem i mieczem zagubionych duszyczek w imię miłującego Boga. Zarazy dżumy i ospy w rolach naturalnych selekcjonerów, a ziemia była płaska.
Było prościej. Smerfastycznie wręcz.
Przy wszystkich tych genialnych absurdach ciepło domowego ogniska, miejsce kobiety w kuchni i... i generalnie nie chce mi się chyba pisać o tym wszystkim. To tak podobne do naszych zurbanizowanych czasów, więc wybudujmy sobie nieruchomość.
Nieruchomość umysłu.
Quote:w przewadze nas
hę? ;-)
@thread
Identyfikowanie się z jakąkolwiek 'erą' czy grupą (a)społeczną to zabijanie własnego indywidualizmu. Nie da się być wyjątkowym będąc taki sam. Z drugiej strony patrząc jednostki niepasujące do społeczności zostają przez nią wyrzucone poza kółko wzajemnej adoracji - coś na wzór trędowatych w starożytności.
Smerfastyczne czasy z dziesięciną, analfabetyzmem, brudem i głupotą. Gdzie średnia wieku nie przekraczała 35 lat, w sumie miało to też swoje dobre strony...
Jakieś 500 lat temu to ciepło domowego ogniska też byś poznał, co prawda w formie palenia heretyka, ale to zawsze coś.
Wyjdź na fajka za kwadrans.
Tomipnh wrote:Quote:w
hę? ;-)
asd literufka.